Przejdź do głównej zawartości

Polecane

PAKUJEMY SIĘ DO SZPITALA. PORÓD W UK.

Nie do wiary! Jeszcze niedawno płakałam na widok dwóch kresek, rozpierała mnie duma i szczęście, gdy po raz pierwszy zobaczyłam na USG kropeczkę w moim brzuchu, a dzisiaj pakuje torbę do szpitala! Niezawodne aplikacje dały mi znać około 32 tygodnia, że to już pora. A więc - do biegu, gotowi, start! Zaczynamy ;)
Aha, ale zanim zaczniemy, chciałabym zaznaczyć, że oprócz podstawowych rzeczy, takich jak pampersy czy ciuszki dla dziecka, na mojej liście znajdą się również takie, których brakowało mi przy okazji pierwszego porodu i tym razem po prostu wole mieć je przy sobie. Mowa tu np. o smoczku, butelce czy ładowarce. Ale o tym w dalszej części artykułu ;). W każdym razie nie chcę tworzyć listy obligatoryjnej, bo wiadomo, że każda z nas jest inna i ma inne potrzeby. Dodatkowo dochodzą kwestie, w jaki sposób chcemy pielęgnować nasze maleństwa i czy szykujemy się na poród naturalny czy cesarskie cięcie.

DLA MAMY

1. Po pierwsze i najważniejsze to spakowanie naszej książeczki ciąży. Powinna się…

GWIAZDKOWY PREZENT DLA NIEJ




Świąteczna gorączka w Wielkiej Brytanii zaczyna się tuż po Halloween. Czyli dokładnie w listopadzie. I w końcu my zostajemy nią oplątani niczym w sieć pająka. Zaczynamy najpierw nieśmiało zastanawiać się nad gwiazdkowymi prezentami, przeszukujemy internet, po czym kilka dni przed świętami wpadamy w panikę. Co kupić swojej żonie, partnerce?
Wiadomo, perfumy zawsze się sprawdzają. Każda kobieta lubi pachnieć jak milion dolarów. Może nowy ciuch? Kosmetyk? A może prostownica, elektryczna szczoteczka do zębów? Ehh...a może jednak coś z biżuterii lub zegarek? Opcji jest wiele, czasami wręcz za dużo.
Ostatnio spędzając kolejny dzień nad porządkami w domu, mój mąż nieśmiało zagadną mnie odnośnie prezentu. Czy może jest coś, co potrzebuję?. W sumie tak. Potrzebuję nowy podkład, balsam do ciała. Nowy kolor lakieru hybrydowego też by się przydał, co nie znaczy, że chciałabym je dostać pod choinkę.
Mój luby spojrzał na mnie błagalnym tonem.
- A może chciałabyś nową perfumę?
Westchnęłam z rezygnowania
- Nie, nie potrzebuje nowej perfumy. Mam wystarczająco dużo zakurzonych buteleczek.
- To o czym marzysz? Czego pragniesz? - zapytał z delikatnością, której mu zawsze zazdroszczę.
- Chciałabym, choć na chwilę mieć święty spokój.
- Ale jak to, święty spokój?

A no tak. Po prostu. Chciałabym, choć na jeden dzień odpocząć. Tak na maxa. Od A do Z. Wyrwać się gdzieś, poczuć się na nowo kobietą stuprocentową. Bo tak naprawdę zawsze w domu jest coś do zrobienia. Jak nie porządki, to obiad, to załatwienia urzędowo-podatkowych spraw, to wyjście na play group z dzieckiem, to znowu pranie, sprzątanie i tak w kółko. Nie myślcie, że na nic poza domowymi obowiązkami nie mam czasu. Oczywiście, wybieram się samodzielnie na zakupy. Jednak zazwyczaj kończą się one na spożywce lub na nowej zabawce dla dziecka albo ewentualnie nowym garnku ;). Wyjście do fryzjera i kosmetyczki również czasami wchodzi w grę. Tylko że zazwyczaj jest ono ściśle określone czasowo. Wieczory z książką? O tak, zdarzają się. Czytam mniej więcej 15 minut przed zaśnięciem. Więcej nie jestem w stanie, bo po prostu padam ze zmęczenia. I nie myślcie, że ten artykuł pisany jest wygodnie w fotelu, przy  dzwiękach muzyki klasycznej z herbatą w dłoni. O nie! Pisząc, jednocześnie w tle słucham Smerfów, obserwuje bawiącego się synka i przyprawiam gotującą się zupę :)

A więc tak.. marzę o prezentowym, wolnym dniu. Wolnym dniu od bycia matką i żoną :)
Jak wyobrażam sobie ten wyjątkowy, prezentowy dzień?

Scenariusz Nr 1.
Wstaje rano. Śniadanie gotowe czeka w lodówce. Kuchnia pachnie świeżo wyparzoną kawą. Wybieram się na zakupy do centrum handlowego. W portfelu znajduje się Karta Podarunkowa. Wydaje wszystko na siebie. Wszystko, co do ostatniego centa, tylko i wyłącznie na swoje potrzeby. W międzyczasie pije kawę i jem przepyszną szarlotkę. W ciszy, w spokoju, bez pośpiechu. Zamawiam jeszcze sernik – bo w końcu – czemu nie? Nie patrzę na zegarek. Rozkoszuje się szumem miasta. Spaceruje, oglądam wystawy sklepowe. Mąż zdążył w tym czasie posprzątać i przygotować obiad. Wracam do domu. Jemy przy ładnie nakrytym stole. Piję lampkę wina. Po czym udaje się do sypialni i w ciszy, tak na spokojnie czytam książkę. Zatrzymuje się na chwilę, robię notatki. Zamyślam się nad tekstem. Spijam każde słowo. Wieczorem przygotowuje sobie kąpiel. Następnie, bez pośpiechu, na spokojnie serwuje sobie domowe SPA. Idę spać wypoczęta, uśmiechnięta i cholernie stęskniona za rozrzucanymi klockami i przytulasem synka ;)

Scenariusz Nr 2.
Wyrywa mnie ze snu dźwięk budzika. Zakładam szybko najlepsze ciuchy, robię fryzurę, Łapię walizkę i wychodzę. Udaje się na samotną wyprawę do SPA. Czeka mnie dzień odpoczynku. Kilka zabiegów, wieczór na basenie, w jacuzzi. Może nawet wybiorę się na siłownię? O i przepyszne jedzenie w hotelowej restauracji. W ciszy, w spokoju, samotnie. Oh jak wspaniale.

Scenariusz Nr 3.
Bardzo podobny do scenariusza numer 1, tylko zamiast zakupów wybieram się do fryzjera, kosmetyczki. Nowe paznokcie już się robią, zastanawiam się jeszcze czy nie zrobić sobie rzęs. A może by tak woskowanie? Wieczorem przeglądam czasopisma z modą i słucham swojej ulubionej muzyki. Wsłuchuje się w każdy dźwięk. Zapalam zapachowe świeczki i napawam się chwilą.

Ah tak. Trochę się rozmarzyłam. I pomyśleć, że kiedyś takie dnie, były dla mnie codziennością ;) A póki co, mój synek ma nieco ponad roczek i jeszcze kilka lat minie, zanim wszystko wróci na stare tory. O ile jeszczeż kiedyś wróci ;)
I nie myślcie, że narzekam. Kocham swoje życie jak każda z nas, matek.
Tylko czasami, tak fajnie byłoby się zapomnieć o tym, że nimi jesteśmy;)

Jeżeli od czasu do czasu serwujesz swojej żonie takie niespodzianki - to chyle czoła. Jeżeli natomiast nigdy Ci się nie zdarzyło dać jej, choć dnia wytchnienia, takiego prawdziwego wytchnienia to zrób to jako prezent gwiazdkowy :)

Weź dzień wolny od pracy. Zajmij się dziećmi, domem. Posprzątaj, ugotuj lub zamów pizze. Pozwól wyjść żonie/partnerce na cały dzień, bez pośpieszania, bez cogodzinnych telefonów. Po prostu postaraj się, aby zrobiła z czasam co jej się żywnie podoba. Może kup karnet do SPA? Może zamów wizytę u fryzjera i kosmetyczki? I pozwól jej spędzić cały dzień według jej upodobań. Być może wybierze się po prostu do koleżanek na plotki, może pójdzie na siłownie a może na samotny spacer. Nie ważne. Pozwól jej na jeden dzień zapomnieć od codzienności. I nie, nie chodzi tu o ucieczkę od dzieci, od obowiązków, od Ciebie. Chodzi o jeden dzień wytchnienia i poczuciu się na powrót jak dwudziestoletnia, beztroska dziewczyna, bo w głębi serca, każda z nas wciąż nią jest :)

Wesołych Świąt ;) 



Jeżeli spodobał Ci się mój tekst zapraszam do przeczytania innych. Zachęcam również do pozostawienia śladu w postaci komentarza lub polubienia mojego Fan Page na Facebook :) Pisanie artykułów zajmuje mi sporo czasu. Pokażcie się, żebym wiedziała, że jesteście ze mną! :)

Pozdrawiam serdecznie
Emigrantka na zachodzie. 


Photo by rawpixel on Unsplash

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty