Przejdź do głównej zawartości

Polecane

OCZY TEJ MATKI

Oczy tej matki są pełne łez.
Te łzy oznaczają ukryty w niej smutek. Smutek za mijającymi dniami. Smutek za dzieckiem, które jeszcze do niedawna mieściło się na naszych dłoniach, a które dzisiaj biega samodzielnie po kałużach.

Te łzy to czasami też łzy szczęścia. Łzy radości na widok rozpromienionej twarzy maleństwa, które ukończyło właśnie swój pierwszy, samodzielny rysunek.

Czasami łzy jednak niosą ze sobą żal, rozgoryczenie, tęsknotę. Tęsknotę za przeszłymi dniami, za własną beztroskością i wolnością.

Często łzy towarzyszą złości, bezradności, zmęczeniu. Kiedy po kilkunastu godzinach wytężonej pracy po prostu chcemy zniknąć, odpocząć, mieć dla siebie pięć minut w zupełnej ciszy.

Oczy tej matki są pełne strachu.
Strachu o maleństwo, dla którego jesteśmy całym światem, opoką, ukojeniem. Strachu przed odpowiedzialnością, która na nas spoczywa. Strachu o zdrowie, o szczęście o spokojny sen istoty, dla której jesteśmy wszystkim, całym światem.

Oczy tej matki są pełne wątpliwości.
Wątpliwości o k…

EMIGRACJA STRACONYCH SZANS


Photo by Anthony Tran on Unsplash

Emigracja niesie za sobą wiele zmian w naszym życiu. Zaczynając od sytuacji materialnej, po kontakty międzyludzkie kończąc. Przejawia się ona jednak przede wszystkim w nas samych. Uczymy się siebie w nowych sytuacjach. Zaczynamy patrzeć pod innym kątem na otaczający nas świat. Buntujemy się na sytuacje, które wcześniej były dla nas codziennością. Zmieniamy swoje poglądy. Zaczynamy dostrzegać rzeczy, które wcześniej nam umykały. Serce emigranta już nigdy nie będzie takie samo, jak przed wyjazdem. I możemy się wściekać na Wielką Brytanię. I możemy jej nienawidzić i możemy całkowicie się od niej odciąć. Ale czy zmiany, które w nas nastąpiły, można tak po prostu cofnąć?


Wielokrotnie w swoich wpisach podkreślałam, że pomimo wielkiej tęsknoty za ojczyzną i chęci powrotu do kraju, nigdy nie żałowałam spędzonego czasu na emigracji. To tutaj urodził się mój synek, to tutaj zamieszkałam w swoim pierwszym mieszkaniu. W Wielkiej Brytanii poznałam niesamowitych ludzi z całego świata, których postaram się na zawsze zatrzymać w pamięci. Nauczyłam się języka. Przede wszystkim przeżyłam razem z mężem wiele wspaniałych chwil. Odwiedziliśmy piękne miejsca, mieliśmy czas i sposobność spędzać czas na odpoczynku, bez zmartwień i trosk. Nauczyłam się samej siebie Poznałam swoje słabości, swoje silne strony. Dziś wiem kim jestem i kim chciałabym być w przyszłości. To lata na emigracji pozwoliły docenić mi rzeczy, wobec których wcześniej przechodziłam obojętnie. I przede wszystkim nauczyłam się tolerancji, otwartości na świat.


Dziś wiem, że emigracja była dobrym wyborem i ostatecznie nie żałuję spędzonych lat w Wielkiej Brytanii. Tylko czasami, nachodzą mnie wątpliwości. Że może jednak straciłam dużo więcej niż zyskałam? Bo jak wiele są warte znajomości z całego świata, jeżeli spędza się każde święta bez rodziny? Bo czy emigracja jest warta poświęcenia wartości, które miały i mają dla nas znaczenie?
Najbardziej nurtują mnie stracone szanse, które czasami nie pozwalają mi zasnąć w nocy. Bo emigracja to dla mnie w pewnym sensie również stracona szansa. Stracona szansa na bycie tym, kim chciałam zawsze być. Tym, kim się nie stałam, gdyż moje życie pokierowałam innym szlakiem, niż wcześniej planowałam.
Zaraz po skończonych studiach wyjechałam do Wielkiej Brytanii. Miałam zostać tylko rok, może dwa. Poduczyć się języka, zarobić na start. I tak z dwóch lat, zrobiło się prawie dziesięć. I niestety, ale ścieżka mojej kariery nie przebiegła tak, jakbym sobie tego życzyła. Nie zostałam tym, kim chciałam być. Nie spełniłam swoich marzeń.
Czy mogłam pokierować swoim życiem inaczej?
 

Czasami mam żal do siebie, gdy widzę, że w Polsce moi znajomi robią karierę zawodową, mają dobrze płatną pracę w swoim zawodzie. Kosztowało to ich kilka lat zdobywania doświadczenia, trudu i konsekwencji, ale udało się. Ktoś może powiedzieć, że przecież w UK też można podążać za swoimi marzeniami. Zgodnie ze swoim wykształceniem zdobywać kolejne szczeble kariery. I tak i nie. Po pierwsze, nie jest to zbyt łatwe, jeżeli nie zna się języka od początku przyjazdu. Po drugie, nie zawsze życie na emigracji pozwala nam pójść za głosem serca. Bo w końcu za coś trzeba zapłacić rachunki, utrzymać się i kupić co jakiś czas bilet na samolot. Ja wiem, że w Polsce nie jest kolorowo, ale i tak większość moich znajomych posiada albo dobrze rozwinięte, prosperujące firmy, albo pracę w swoim zawodzie. A co posiadam ja? Doświadczenie w branży, która tak naprawdę nigdy mnie nie interesowała. Nie oszukuję się. Wiem, że gdy wrócę do Polski będę musiała zaczynać wszystko od zera. Z dziesięcioletnim opóźnieniem.
Być może to moja wina. Być może nie wykorzystałam tego czasu tak jak powinnam. Być może byłam zbyt leniwa, być może miałam pecha, być może zignorowałam możliwości, które stawiała przede mną Wielka Brytania.
Nie zostałam radną, posłanką ani nie zajełam ważnej roli u boku ministra, tak jak o tym marzyłam.
Nie spełniłam swoich planów zawodowych. Nie związałam się na stałe z polityką.

Dzięki emigracji zyskałam wiele. Zawsze jednak będzie się ona wiązać dla mnie z utraconymi szansami. Być może to nie szanse. Być może to jedynie bańki mydlane, rozwiewane przez wiatr. Być może...

Zawsze, gdy rozliczam się z moim życiem, ogarniają mnie wątpliwości. Czy na pewno dobrze zrobiłam wyjeżdżając? Czy nie przegapiłam swojej szansy decydujac sie na życie i pracę w UK?

Być może Ty również coś utraciłaś. Być może, przez wyjazd straciłaś szansę na miłość swojego życia? Być może osoba Ci pisana zamieszkuje tuż za rogiem. Tylko, że to skrzyżowanie znajduje się w Polsce? Być może, utraciłeś przyjaciół a może straciłeś możliwość ostatniej rozmowy z bardzo bliską Ci osobą?

I tak się zastanawiam, popijając zieloną herbatę.
Czy faktycznie emigracja to utracone szanse? A może jednak emigracja to tylko utracone nadzieje i mrzonki, które nigdy nie miały szans na urzeczywistnienie? 




Jeżeli spodobał Ci się mój tekst zapraszam do przeczytania innych. Zachęcam również do pozostawienia śladu w postaci komentarza lub polubienia mojego Fan Page na Facebook :) Pisanie artykułów zajmuje mi sporo czasu. Pokażcie się, żebym wiedziała, że jesteście ze mną! :)

Pozdrawiam serdecznie
Emigrantka na zachodzie.


Komentarze

  1. Czy warto zastanawiać się nad tym co by było gdyby .....?
    Życie toczy się dalej i od nas zależy jak nim pokierujemy .

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś bym się nie odważyła ale im jestem starsza tym bardziej się otwieram na nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny tekst . Ja na szczęście nie musiałam szukać pracy za granica , kariera w Polsce jest możliwa i mozna tez zarabiać dobre pieniądze. Niemniej jednak warto czasami zmienić otoczenie , spróbować coś innego, wyciągnąć wnioski , ale nie rezygnować z planów i marzeń . Życzę Ci żebyś robiła w życiu to co czujesz ze chciałabys robić - przecież w GB tez możesz być politykiem , nic nie stoi na przeszkodzie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się dopiero przekonam bo jestem przed wyjazdem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zazdroszczę rosterek ale mysle ze więcej zyskasz jesli przestaniesz życ tym co miało być.

    OdpowiedzUsuń
  6. Emigracja to ciężki kawałek chleba. Sam odwiedzałem jedynie naszych bliższych i dalszych sąsiadów, gdy jako nastolatek potrzebowałem pieniędzy i jeździłem do pracy zaledwie na kilka miesięcy. Natomiast żyć na stałe w jednym obcym kraju to spore wyzwanie, dlatego tym bardziej doceniam ten wpis i Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzeba się skupic na tu i teraz, niewarto gdybać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze kilka lat temu mówiłam emogracji stanowcze nie, a dzisiaj hmm coraz częściej o tym myślę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciężki temat. Ciekawy artykuł.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty