Przejdź do głównej zawartości

Polecane

PAKUJEMY SIĘ DO SZPITALA. PORÓD W UK.

Nie do wiary! Jeszcze niedawno płakałam na widok dwóch kresek, rozpierała mnie duma i szczęście, gdy po raz pierwszy zobaczyłam na USG kropeczkę w moim brzuchu, a dzisiaj pakuje torbę do szpitala! Niezawodne aplikacje dały mi znać około 32 tygodnia, że to już pora. A więc - do biegu, gotowi, start! Zaczynamy ;)
Aha, ale zanim zaczniemy, chciałabym zaznaczyć, że oprócz podstawowych rzeczy, takich jak pampersy czy ciuszki dla dziecka, na mojej liście znajdą się również takie, których brakowało mi przy okazji pierwszego porodu i tym razem po prostu wole mieć je przy sobie. Mowa tu np. o smoczku, butelce czy ładowarce. Ale o tym w dalszej części artykułu ;). W każdym razie nie chcę tworzyć listy obligatoryjnej, bo wiadomo, że każda z nas jest inna i ma inne potrzeby. Dodatkowo dochodzą kwestie, w jaki sposób chcemy pielęgnować nasze maleństwa i czy szykujemy się na poród naturalny czy cesarskie cięcie.

DLA MAMY

1. Po pierwsze i najważniejsze to spakowanie naszej książeczki ciąży. Powinna się…

SPOTKAŁAM NA SWEJ DRODZE PEWNĄ EMIGRANTKĘ.



Spotkałam na swej drodze pewną emigrantkę. Z wyglądu na pierwszy rzut oka nie wyróżniała się z tłumu. Miała ciemne włosy spięte w kucyk. Ubrana była w biały podkoszulek, jeansy i trampki. Taki standard.
Rozmawiałyśmy o pogodzie. O życiu. I o emigracji.
Emigrantka opowiedziała mi o swojej codzienności poza granicą kraju. Gdy była w Polsce marzyła o wyjazdach do ciepłych krajów, firmowej torebce, porządnym aucie i swoich czterech kątach. Dziś, po kilku latach życia w UK wszystko to zdobyła. Zrozumiała jednak, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Chociaż nie zaprzeczała, że bez nich życie ma troszkę inne barwy.
 
Napiłam się z nią kawy w jednej z angielskich kawiarni. Opowiedziała mi o swojej przeszłości. O tym, że nie miała łatwo w życiu. Wyjechała za granicę kilka lat temu. Jak sama mówi, wyjeżdżała z zamiarem pozostania w UK tylko przez kilka miesięcy. Miesiące zamieniły się w lata. I choć tęskni za Polską, to wie, że na razie nie chce wracać. Jeszcze nie dziś, nie jutro, nie za rok.
Właściwie to jej dorosłe życie rozpoczęło się już na emigracji. Nie wie co to znaczy szukać w Polsce pracy, rejestrować się w Urzędach.

To w Anglii zarobiła swoje pierwsze pieniądze, zdobyła doświadczenie zawodowe, założyła swoją firmę, kupiła mieszkanie. I  choć życie nie zawsze pisze kolorowe scenariusze, czasami rozczarowuje, czasami daje nam nieźle popalić ,to tak naprawdę emigrantka jest szczęśliwa.
No tak, ktoś może powiedzieć, że życie na emigracji to takie nieżycie. Bo emigranci żyją w wynajmowanych pokojach, jedzą konserwy i właściwie nic innego nie robią tylko pracują i śpią.
Spotkana przeze mnie emigrantka uśmiechnęła się tylko na wieść o istniejących stereotypach.
- Bzdura. Powiedziała cichuteńko.
- Większość naszych rodaków świetnie sobie radzi za granicami kraju. Naprawdę świetnie. Rozwijają karierę zawodową, mają domy, samochody i żyją życiem, którym nie mogliby żyć w Polsce.

Emigrantka, którą spotkałam wczoraj nie chciała mi mydlić oczu. Powiedziała wprost, że życie na emigracji to nie jest tylko sielanka. Początki są ciężkie, trzeba naprawdę dużej woli i siły, żeby się nie poddać. Często ludzie zaczynają od zera. Pojawia się szok kulturowy, potrzeba znalezienia nowej pracy oraz nauki obcego języka. I nawet gdy już ułożyli sobie życie na emigracji, to nie zawsze jest ono różowe i kolorowe. Niejednokrotnie tęsknota za rodziną przyćmiewa codzienne szczęście.
Są jednak powody, dla których miliony polaków mieszka za granicą. I tym powodem nie są tylko pieniądze.

Emigrantka prowadzi normalne, ludzkie życie. Pracuje, zajmuje się małą firmą. Codziennie wychodzi na spacery z synkiem. Odwiedza place zabaw, jeździ do parków karmić kaczki. Robi zakupy w supermarkecie, tankuje samochód na stacji benzynowej i żyje zwykłym życiem. Spotyka się na kawie z koleżankami, organizuje urodziny a wieczory spędza przy książce. Właściwie nic polskiego jej nie brakuje. Ma znajomych polaków, dwa polskie sklepy pod nosem, polski Kosciół. I tylko czasami nachodzi ją tęsknota za Polską, za rodziną i za znajomymi kątami. Jednak w Wielkiej Brytanii  jest szczęśliwa. Tutaj czuje się bezpiecznie. Tutaj czuje, że ma możliwości. Tutaj wie, że zawsze da rade. Nie boi się jutra, nie boi się o swoją przyszłość i przyszłość swych dzieci. W Wielkiej Brytanii podoba jej się wolność, zaufanie społeczne. Emigracja nauczyła ją pokory, ale tez walki o swoje. Nauczyła ją tolerancji. Dzięki emigracji poznała nowy, inny świat. I niby tak bliski Polsce i niby taki podobny, a jednak tak inny.

Spotkałam na swej drodze pewną emigrantkę.
Nie wyglądała zwyczajnie. Bo czy jakakolwiek kobieta może wyglądać zwyczajnie?
 
Tą emigrantką byłam ja. Być może jesteś Ty. Być może Twoja siostra, może przyjaciółka. Ta emigrantka narzeka na życie poza granicami. Tęskni za Polską. Niekiedy nawet i płacze z tego powodu. Ale na koniec podnosi głowę do góry i łapie promienie słońca. Bo tak naprawdę piękna jest ta codzienność emigrantki. Trzeba tą piękność tylko docenić. 


Spodobał Ci się mój artykuł? Zapraszam do przeczytania innych. Na przykład tego: http://www.emigrantkanazachodzie.pl/2018/06/bo-kiedys-klatka-schodowa-tetnia-zyciem.html
Będę również wdzięczna za wszelkie komentarze.
Nie zapomnij odwiedzić mnie na facebooku :) https://www.facebook.com/Emigrantka-na-zachodzie-155562471834183/
 Photo by Noah Silliman on Unsplash

Komentarze

  1. Gdyby w tej opowieści własną firmę zastąpić dobrą pracą, to tak, jakbym czytała o sobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :) Ja muszę się zwijać za granicę razem z mężem i rocznym synkiem z moich powodów zdrowotnych (emigracja za lekiem), ale i tak jesteśmy oceniani tu w Polsce na każdym kroku, bo "w d... się poprzewracało" - no tak, bo przecież lepiej zostać w Polsce niepełnosprawnym, niż wieść godne życie z dala od domu... Trudna decyzja, ale jedyna sensowna... Pozdrawiam! :) Ela

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko OK ,ale Ja nie czuje sie tu bezpiecznie, moze pod wzgledem finansowym tak ale jesli chodzi o bezpieczenstwo moje I mojej rodziny to nie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty