Przejdź do głównej zawartości

Polecane

POLAK ZA GRANICĄ - NIE TAKI STRASZNY, JAK GO MALUJĄ. OBALAM MITY DOTYCZĄCE EMIGRANTÓW.

Steotypy istnieją w codziennym życiu od zarania dziejów. Dotykają różnych grup etnicznych, religijnych czy społecznych. Stereotypy nie ominęły również polaków mieszkających za granicą. Czy czuję się z tego powodu źle, że w pewien sposób jestem oceniana przez pryzmat innych polaków? Czy mam jakieś kompleksy? Oczywiście, że NIE! Co nie zmienia faktu, że warto dementować wszelkie nieprawdziwe informacje ;) A oto najczęściej pojawiające się stereotypy dotyczące polaków mieszkających na emigracji.
1. Polak w Anglii najczęściej pracuje na zmywaku.
Jest to chyba najczęściej powtarzany mit. Być może, kilkanaście lat temu, gdy Wielka Brytania dopiero otworzyła swój rynek pracy dla Polaków, taka sytuacja miała miejsce. Nie wiem. Wyjechałam w 2009 roku i już wtedy większość rodaków, których poznałam, pracowało na wyższym stanowisku. Obecnie niemal w każdym banku, w urzędzie publicznym pracują Polacy. W restauracjach, kawiarniach zazwyczaj jedna z osób w Management Team pochodzi z Polski. Nasi rodacy…

Kiedyś byłam szczęśliwa. Nie miałam wtedy dziecka...


Kiedyś wychodziłam z domu o każdej porze dnia i nocy. Nie zwracałam uwagi jaka jest pogoda. Moja torba nie była wypchana pieluchami, soczkami, śliniaczkami. Wyjście z domu zajmowało mi dwie minuty.
Gdy wychodziłam na imprezy piłam Long Island Iced Tea jeden po drugim, paliłam papierosy nie zastanawiając sę, która jest godzina. Nie martwiłam się tym, że rano muszę wstać.
Kiedyś spędzałam całe dnie pod kocem z książką w ręku i absolutnie nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia.
Pamiętam chwile spędzone na nic nierobieniu. Patrzeniu w słońce i zastanawianiu się nad polityką.
Kiedyś nie przejmowałam się tym, że lodówka jest pusta i od tygodnia nie ugotowałam obiadu w domu.
Kiedyś większość wyjazdów była spontaniczna. W ciągu pół godziny zabieraliśmy manatki i wyjeżdżaliśmy pod namiot.
Kiedyś czułam się zupełnie wolna, niezależna.
Pamiętam spontaniczność, która kiedyś drzemała w mojej duszy.
Kiedyś spełniałam się zawodowo. Jezdziłam na kursy, na spotkania. Poznawałam nowych ludzi.
Miałam czas na dodatkowe zajęcia języka obcego, na wyjście na siłownie, do kosmetyczki.
Pamiętam czasy, gdy nie zastanawiałam się nad przyszłością. Żyłam z dnia na dzień.

Kiedyś...
 
Kiedyś przed urodzeniem dziecka byłam szczęśliwa.

To "kiedyś" zamieniłam na dzisiaj.
Dzisiaj jestem matką wspaniałego chłopca. Nie mam wiele czasu dla siebie. Spontaniczne wyjazdy i imprezy zamieniłam na poranne spacery. Wolność i niezależność zamieniłam na odpowiedzialność o drugą osobę. Porzuciłam karierę zawodową.

Straciłam wiele.
Jednak zyskałam dużo wiecej.

Zyskałam największe szczęście, o jakim mogłam sobie kiedyś tylko pomarzyć. Zyskałam dnie pełne radości, uśmiechu i wzruszeń. Momenty, które sprawiają, że jestem najszczęśliwszą osobą na całej kuli ziemskiej. Zyskałam uśmiech dziecka i dotyk jego dłoni. Najpiękniejszą cząstkę naszego świata. Zyskałam nową siebie.

Kiedyś...
 
Kiedyś przed urodzeniem dziecka byłam szczęśliwa.
To "kiedyś" zamieniłam na dzisiaj.
I to jest najpiękniejsze dzisiaj w moim życiu 💗


 
Spodobał Ci się mój artykuł? Zapraszam do przeczytania innych. Na przykład tego: http://www.emigrantkanazachodzie.pl/2018/05/elizabeth-czy-elzbieta-wybieramy-imie.html
Będę również wdzięczna za wszelkie komentarze.
Nie zapomnij odwiedzić mnie na facebooku :) https://www.facebook.com/Emigrantka-na-zachodzie-155562471834183/
 Photo by Kinga Cichewicz on Unsplash


Komentarze

  1. Mądry i szczery tekst :) Też tak mam ale niczego nie żałuję bo każdego dnia widzę uśmiechniętą buzię mojego syna i wiem że już nigdy nie zostanę sama :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie życiowe i takie mamowe przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze napisane, ale nie każdy potrafi zamienić negatywy na pozytywy i nie potrafi dostrzec ze jedno stracił , ale zyskał drugie

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie ujęte słowo ''szczęście'' będę tu zaglądac

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy pojawia się dziecko zmienia się wszystko :-) Na lepsze tak jak u ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisałaś to tak wspaniale, że ciągle miałam ciary - i teraz też je mam. Mądrze, prawdziwie i szczerze do bólu. Tego myślę nasze społeczeństwo potrzebuje - chociaż dla wielu chyba wzbudzi kontrowersję? Super, że umiesz dostrzegać dobro w każdej sytuacji! Przecież zawsze jest powód do uśmiechu. A maleństwo... no przecież jak taki maluszek może nie rozweselać ponurych czasem dni! :D W życiu mamy etapy, dlatego też tęsknimy, wspominamy, ale to normalne, że przychodzi moment, gdy z szalonym "dawniej" trzeba się pożegnać na rzecz innych wartości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tracąc coś zyskalas coś innego ... 😉

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty