Przejdź do głównej zawartości

Polecane

O powrocie do Polski słów kilka (tych mniej optymistycznych)

Rok temu żegnałam się z angielskim niebem. Piłam ostatnią kawę ze znajomymi w Pret A Manger. Odwiedzałam zachłannie ulubione miejsca. Pakowałam się i czekałam na lepszy czas w nowym domu - w Polsce.
To był dziwny rok. Nie gorszy ani nie lepszy niż poprzednie. Będąc jeszcze w UK, wyobrażałam sobie życie w Polsce, jako jedne wielkie wakacje. Rzeczywistość, jak zwykle, okazała się inna. Szczerze mówiąc, większość czasu upłyneła nam na chorobach, pobytach w szpitalach, kwarantannach. Od marca praktycznie jesteśmy więźniami swojego domu. Mało zwiedzaliśmy, niewiele mieliśmy okazji na całkowity luz. Ten rok był dla nas wielkim wyzwaniem i nie wszystko przebiegało, tak jak sobie to zaplanowaliśmy. W tym artykule chciałbym skupić się na tych negatywnych zmianach, które nastąpiły w naszym życiu. Nie myślcie jednak, że żałuję powrotu do ojczyzny. Jest wręcz przeciwnie. Pokochałam życie w Polsce od nowa. Jednak ta miłość jest dojrzalsza, bardziej świadoma. Mimo, że już nie zamieniłabym życia w Po…

Kiedyś byłam szczęśliwa. Nie miałam wtedy dziecka...


Kiedyś wychodziłam z domu o każdej porze dnia i nocy. Nie zwracałam uwagi jaka jest pogoda. Moja torba nie była wypchana pieluchami, soczkami, śliniaczkami. Wyjście z domu zajmowało mi dwie minuty.
Gdy wychodziłam na imprezy piłam Long Island Iced Tea jeden po drugim, paliłam papierosy nie zastanawiając sę, która jest godzina. Nie martwiłam się tym, że rano muszę wstać.
Kiedyś spędzałam całe dnie pod kocem z książką w ręku i absolutnie nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia.
Pamiętam chwile spędzone na nic nierobieniu. Patrzeniu w słońce i zastanawianiu się nad polityką.
Kiedyś nie przejmowałam się tym, że lodówka jest pusta i od tygodnia nie ugotowałam obiadu w domu.
Kiedyś większość wyjazdów była spontaniczna. W ciągu pół godziny zabieraliśmy manatki i wyjeżdżaliśmy pod namiot.
Kiedyś czułam się zupełnie wolna, niezależna.
Pamiętam spontaniczność, która kiedyś drzemała w mojej duszy.
Kiedyś spełniałam się zawodowo. Jezdziłam na kursy, na spotkania. Poznawałam nowych ludzi.
Miałam czas na dodatkowe zajęcia języka obcego, na wyjście na siłownie, do kosmetyczki.
Pamiętam czasy, gdy nie zastanawiałam się nad przyszłością. Żyłam z dnia na dzień.

Kiedyś...
 
Kiedyś przed urodzeniem dziecka byłam szczęśliwa.

To "kiedyś" zamieniłam na dzisiaj.
Dzisiaj jestem matką wspaniałego chłopca. Nie mam wiele czasu dla siebie. Spontaniczne wyjazdy i imprezy zamieniłam na poranne spacery. Wolność i niezależność zamieniłam na odpowiedzialność o drugą osobę. Porzuciłam karierę zawodową.

Straciłam wiele.
Jednak zyskałam dużo wiecej.

Zyskałam największe szczęście, o jakim mogłam sobie kiedyś tylko pomarzyć. Zyskałam dnie pełne radości, uśmiechu i wzruszeń. Momenty, które sprawiają, że jestem najszczęśliwszą osobą na całej kuli ziemskiej. Zyskałam uśmiech dziecka i dotyk jego dłoni. Najpiękniejszą cząstkę naszego świata. Zyskałam nową siebie.

Kiedyś...
 
Kiedyś przed urodzeniem dziecka byłam szczęśliwa.
To "kiedyś" zamieniłam na dzisiaj.
I to jest najpiękniejsze dzisiaj w moim życiu 💗


 
Spodobał Ci się mój artykuł? Zapraszam do przeczytania innych. Na przykład tego: http://www.emigrantkanazachodzie.pl/2018/05/elizabeth-czy-elzbieta-wybieramy-imie.html
Będę również wdzięczna za wszelkie komentarze.
Nie zapomnij odwiedzić mnie na facebooku :) https://www.facebook.com/Emigrantka-na-zachodzie-155562471834183/
 Photo by Kinga Cichewicz on Unsplash


Komentarze

  1. Mądry i szczery tekst :) Też tak mam ale niczego nie żałuję bo każdego dnia widzę uśmiechniętą buzię mojego syna i wiem że już nigdy nie zostanę sama :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie życiowe i takie mamowe przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze napisane, ale nie każdy potrafi zamienić negatywy na pozytywy i nie potrafi dostrzec ze jedno stracił , ale zyskał drugie

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie ujęte słowo ''szczęście'' będę tu zaglądac

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy pojawia się dziecko zmienia się wszystko :-) Na lepsze tak jak u ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisałaś to tak wspaniale, że ciągle miałam ciary - i teraz też je mam. Mądrze, prawdziwie i szczerze do bólu. Tego myślę nasze społeczeństwo potrzebuje - chociaż dla wielu chyba wzbudzi kontrowersję? Super, że umiesz dostrzegać dobro w każdej sytuacji! Przecież zawsze jest powód do uśmiechu. A maleństwo... no przecież jak taki maluszek może nie rozweselać ponurych czasem dni! :D W życiu mamy etapy, dlatego też tęsknimy, wspominamy, ale to normalne, że przychodzi moment, gdy z szalonym "dawniej" trzeba się pożegnać na rzecz innych wartości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tracąc coś zyskalas coś innego ... 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. madrze napisane, choć z czasem czlowiek tęskni z karierą, samorealizacją, za tym co nieosiagalne , życie nie jest różowe jest mnóstwo miłości, radości usmiechu dziecka ale gorzej gdy kobieta w tym wszystkim traci poczucie spełnienia się zawodowo.;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty