Przejdź do głównej zawartości

Polecane

CZY WARTO OBCHODZIĆ ŚWIĘTA BOŻEGONARODZENIA NA EMIGRACJI?

Święta Bożego Narodzenia nie dla wszystkich są synonimem ozdobionej choinki, wspólnie śpiewanych kolęd czy wieczoru spędzonego razem z rodziną przy Wigilijnym stole. I myślę, że niemal każdy emigrant wie, o czym mowa. Bo o ile zdobycie choinki nie stanowi dla nas problemu, o tyle Święta spędzone w gronie rodzinnym niejednokrotnie stają się dla nas niespełnionym marzeniem.
Czy jest sens obchodzić Święta na obczyźnie, jeżeli nie możemy spędzić ich z najbliższymi? Czy warto ubierać choinkę, jeżeli nie będziemy mieli z kim dzielić się jej widokiem? Czy gotowanie wigilijnych potraw nie jest marnowaniem czasu, jeżeli przy stole zabraknie naszych rodziców, rodzeństwa, dziadków?
Niejednokrotnie zadawałam sobie tego typu pytania. I choć nigdy nie byłam całkiem samotna, bo mieszkam z mężem (teraz jeszcze dodatkowo z synkiem), to nieraz zastanawiałam się nad sensem obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia. Bo wiadomo, nie ma przy nas bliskich. Bo nie nie ma z kim podzielić się opłatkiem, poza małżonkie…

ROZUMIEM TO. TEŻ JESTEM MATKĄ.




Widziałam Cię wczoraj jak płakałaś w łazience.
Byłam tam z Tobą. Ja również płakałam.
Byłaś zmęczona, rozdrażniona. Chciałaś ukryć się przed światem. Zostać sama, przez chwilę, przez moment. Miałaś dość rodzicielstwa.

Rozumiem to. Znam to.

Widziałam Cię, jak walczyłaś cały dzień ze zmęczeniem.
Ja też czasami jedyne, o czym pragnę to, choć na chwilę zamknąć się w sypialni, odespać. Pobyć w samotności.
Byłaś senna, miałaś za dużo na głowie. Zostałaś sama ze wszystkimi obowiązkami. Było Ci źle.

Rozumiem to. Znam to.

Widziałam Cię jak byłaś wczoraj zdenerwowana.
Czasami też ja mam takie dni.
Czułaś, że nie potrafisz zapanować nas sobą, nad dziećmi, nad swoją rodziną. Miałaś ochotę wykrzyczeć całemu świat swoją złość. Rzuciłaś ze wściekłości filiżanką od kawy. Twoje dziecko to widziało.

Rozumiem to Znam to.

Widziałam jak byłaś wczoraj smutna. Jak negatywne myśli kotłowały się w Twojej głowie.
Też czasami popadam w stan letargu.
Czułam to, co Ty. Chciałabym by ktoś mnie pocieszył, ktoś się tym razem zajął mną. Poszłaś spać z nadzieją, że jutro twój świat będzie wglądał inaczej. Lepiej.

Rozumiem to. Znam to.

Widziałam Cię wczoraj jak zazdrość rozdzierała Ci serce.
Też czuję się czasami gorszą kopią siebie sprzed kilku lat. Byłaś zła, że się zaniedbałaś, że nie pamiętasz o sobie. Że nie masz czasu na wyjście do fryzjera, kosmetyczki. Nie masz czasu na siłownie.

Rozumiem to. Znam to.


Widziałam jak wczoraj wyrzucałaś sobie w myślach, że jesteś złą matką,
Tez czasami mam wrażenie, że wszyscy sobie radzą w roli rodzica oprócz mnie.
Czułaś się bezradna, bezwartościowa. Zastanawiałaś się jakby wyglądało Twoje życie, gdybyś nie miała dzieci.

Rozumiem to. Znam to.

Widziałam Cię wczoraj jak płakałaś.
Byłam tam z Tobą. Płakałam razem z Tobą.
Też czasami jestem wściekła, że zajmuję się tylko domem. Że nie pracuje, że nie ma tylu przyjaciół co kiedyś. Tyle wolnego czasu. Zapragnęłaś przez chwilę innego życia.

Rozumiem to. Znam to.

W tych chwilach byłam z Tobą, czułam to, co Ty. Rozumiałam Cię.
Bo też jestem matką...
Podobnie jak miliony kobiet na całym świecie nie jestem idealna. Miewam gorsze dni. Płacze, gdy nikt nie widzi i zamykam się w łazience, by pobyć choć przez chwilę sama...

Ale wiesz co Mamo?
Może nie jesteś perfekcyjna. Może masz wady. Może za często masz złe dni. Może...
Jednak pamiętaj, że dałaś komuś ludzkie życie! Cierpliwie znosiłaś przez 9 miesięcy niedogodności ciąży. Poradziłaś sobie z porodem! Otoczyłaś opieką swoje dzieci. Bez Ciebie nie umiałyby tego, co umieją teraz. Bez Twoich starań, bez nieprzespanych nocy, bez Twojego zmęczenia żadne z Twoich dzieci nie byłoby tym, kim jest obecnie... To Ty zadbałaś, by byli wartościowymi istotami ludzkimi, pełnymi ciepła, dobra i szacunku do innych...To Ty jesteś osobą, którą kochają, potrzebują, której ufają... Która jest dla nich najważniejsza na świecie.
Pamiętaj o tym…



Spodobał Ci się mój artykuł? Zapraszam do przeczytania innych.
Na przykład tego: http://www.emigrantkanazachodzie.pl/2018/03/list-niemowlaka.html
Będę również wdzięczna za wszelkie komentarze.

Nie zapomnij odwiedzić mnie na facebooku :)
https://www.facebook.com/Emigrantka-na-zachodzie-155562471834183/

 Photo by Micah Hallahan on Unsplash

Komentarze

  1. Aż się wzruszyłam :) Ale taka jest prawda, ja też to znam :)

    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane, jeżeli jest się matką to się więcej rozumie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inaczej , bo rozumieć każdy chyba potrafi, ale czasami chciałoby się pomóc, bo się wie ,że wszystko co złe minie :-)

      Usuń
  3. Piękny tekst. Mam wrażenie, że nie jest tylko Mamach - ja mamą nie jestem, a czasami odczuwam dokładnie te same stany...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne te słowa, dające wiele do myślenia i bardzo wzruszające. Nie jestem mamą, ale przecież sama mamę mam. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo to ładne i takie prawdziwe <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwe kolory świata poznałam dopiero, kiedy pojawiły się dzieci w moim życiu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne słowa. Chciałbym je słyszeć częściej....

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie napisane...wzruszająco. Masz w pełni rację - nawet jeśli mamy dość, to cel jest niezwykle ważny

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekne, wzruszajace. Ja tez jestem matka... i cale moje zycie i myslenie diametralnie sie zmienilo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spróbuj napisać to jeszcze raz na odwrót. W różowych kolorach. Tak też można, zapewniam :-)
    Choć przerobiłam każdą linijkę Twojego tekstu w prawdziwym życiu (tak, znam je na pamięć), wiem, że warto skupić się na lepszych momentach. Chronić ich wspomnienie, delektować się nimi, opisywać, dzielić się... to dobre emocje, dają kopa i człowiek wtedy wie, po co żyje! Dziękuję za ten wpis, dał mi znowu do zrozumienia, co jest naprawdę ważne. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty