Przejdź do głównej zawartości

Polecane

CZY WARTO OBCHODZIĆ ŚWIĘTA BOŻEGONARODZENIA NA EMIGRACJI?

Święta Bożego Narodzenia nie dla wszystkich są synonimem ozdobionej choinki, wspólnie śpiewanych kolęd czy wieczoru spędzonego razem z rodziną przy Wigilijnym stole. I myślę, że niemal każdy emigrant wie, o czym mowa. Bo o ile zdobycie choinki nie stanowi dla nas problemu, o tyle Święta spędzone w gronie rodzinnym niejednokrotnie stają się dla nas niespełnionym marzeniem.
Czy jest sens obchodzić Święta na obczyźnie, jeżeli nie możemy spędzić ich z najbliższymi? Czy warto ubierać choinkę, jeżeli nie będziemy mieli z kim dzielić się jej widokiem? Czy gotowanie wigilijnych potraw nie jest marnowaniem czasu, jeżeli przy stole zabraknie naszych rodziców, rodzeństwa, dziadków?
Niejednokrotnie zadawałam sobie tego typu pytania. I choć nigdy nie byłam całkiem samotna, bo mieszkam z mężem (teraz jeszcze dodatkowo z synkiem), to nieraz zastanawiałam się nad sensem obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia. Bo wiadomo, nie ma przy nas bliskich. Bo nie nie ma z kim podzielić się opłatkiem, poza małżonkie…

ON



Czasami zapominam, jak bardzo potrzebny mi jest do życia.
Czasami nie pamiętam, że dzięki niemu czuje się szczęśliwa.
Zdarza mi się, że zabiegana codziennymi obowiązkami nie dostrzegam go obok siebie.

To on cierpliwie znosi moje gorsze dni.
To on zawsze stoi u mojego boku, gdy go potrzebuje.
To on przytula mnie, kiedy jestem smutna i pozwala wykrzyczeć swoją złość, gdy wszystko wokół traci sens.

Być może nie jest idealny.
Ma swoje wady i nie zawsze jest między nami kolorowo.
Być może za często stoimy po dwóch stronach barykady.

Jednak to on nadaje mojemu życiu sens.
To on zrobił wszystko, bym uwierzyła w siebie i zaczęła spełniać swoje marzenia.
To on jest moją inspiracją.

Czasami nie dostrzegam jak bardzo się stara.
Czasami za bardzo skupiam się na niemiłych wspomnieniach.
Czasami wyrzucam na niego cały swój żal.

A on...
On jest zawsze przy mnie.
Zawsze gotowy, by mi pomóc.

I choć nie zawsze powie to, co chciałabym usłyszeć.
I choć czasami nie potrafię zrozumieć jego decyzji.
I choć nie zgadzamy się ze sobą w wielu kwestiach.
To wiem, że zawsze mogę na niego liczyć.

Być może, gdy czytasz ten tekst, on siedzi tuż obok mnie a ja zajęta błahostkami nawet nie zapytałam się jak mu minął dzień.
Być może właśnie przygotowuje mi kolację a ja narzekałam, że nie pamiętał o moich imieninach.
Być może zajmuje się dziećmi, żebym mogła odpocząć a ja narzekam, że za głośno się bawią.

Może nie jest perfekcyjny.
Może zbyt wiele w nim sprzeczności.
Jednak jest. Jest obok mnie.

Dziękuje.

PS. Ten tekst nie jest tylko o mnie i o nim...



Spodobał Ci się mój artykuł? Zapraszam do przeczytania innych.
Na przykład tego: http://www.emigrantkanazachodzie.pl/2018/04/rozumiem-to-tez-jestem-matka.html
Będę również wdzięczna za wszelkie komentarze.

Nie zapomnij odwiedzić mnie na facebooku :)
https://www.facebook.com/Emigrantka-na-zachodzie-155562471834183/
 
 Photo by Pablo Heimplatz on Unsplas

Komentarze

  1. Pięknie się czyta takie teksty :) Zapraszam anikapietruszko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealny facet...rzadko ale się zdarzają :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, jak pięknie się zrobiło, miło czytać :) Dobrze mieć taką osobę - właśnie taką, jaka została tu opisana!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękny wpis, ma bardzo wiele do przekazania. To przykre, że czasami nie potrafimy docenić obecności kogoś, kto jest dla nas tak ważny. Przecież to, że on przy nas jest to jego nieprzymuszony wybór, a on mimo wszystko chce przy nas być i to jest piękne.
    Pozdrawiam c; /~Kinga
    Unpredictabble ♥

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty