Przejdź do głównej zawartości

Polecane

POLAK ZA GRANICĄ - NIE TAKI STRASZNY, JAK GO MALUJĄ. OBALAM MITY DOTYCZĄCE EMIGRANTÓW.

Steotypy istnieją w codziennym życiu od zarania dziejów. Dotykają różnych grup etnicznych, religijnych czy społecznych. Stereotypy nie ominęły również polaków mieszkających za granicą. Czy czuję się z tego powodu źle, że w pewien sposób jestem oceniana przez pryzmat innych polaków? Czy mam jakieś kompleksy? Oczywiście, że NIE! Co nie zmienia faktu, że warto dementować wszelkie nieprawdziwe informacje ;) A oto najczęściej pojawiające się stereotypy dotyczące polaków mieszkających na emigracji.
1. Polak w Anglii najczęściej pracuje na zmywaku.
Jest to chyba najczęściej powtarzany mit. Być może, kilkanaście lat temu, gdy Wielka Brytania dopiero otworzyła swój rynek pracy dla Polaków, taka sytuacja miała miejsce. Nie wiem. Wyjechałam w 2009 roku i już wtedy większość rodaków, których poznałam, pracowało na wyższym stanowisku. Obecnie niemal w każdym banku, w urzędzie publicznym pracują Polacy. W restauracjach, kawiarniach zazwyczaj jedna z osób w Management Team pochodzi z Polski. Nasi rodacy…

TA ZŁA, NIEDOBRA MATKA TO JA!



Pięć miesięcy temu zostałam dumną mamą. Z racji mojego miejsca zamieszkania kontaktuję się z teściową i siostrą zazwyczaj telefonicznie. Nie mam możliwości dowiedzieć się od nich o wszystkich niuansach dotyczących wychowania dzieci. Jestem mamą po raz pierwszy. Dodatkowo jestem miłośniczką i wielką fanką facebooka (wiem, wiem powinnam z tym skończyć). Siłą rzeczy więc większość informacji czerpię z internetu (i trochę z książek). Jestem członkiem wszelkich maści grup mamusiowych. Coraz częściej obserwuję hejt, który wylewa się na kobiety, które nie wpasowują się w kanon idealnej matki.
Jedna mamusia, w pewnej grupie, zapytała się innych doświadczonych mam, co ma zrobić, gdyż jej kilkudniowy malec nie chce spać w łóżeczku i budzi się po 5 minutach. O zgrozo! Posypały się na biedną kobitę grzmoty, pioruny, fale oburzenia i nawet gradobicia. Że jak to, że przecież maluszek potrzebuje matki! Że matka jest po to, żeby się nim zajmować 24 godziny na dobę! Łóżeczko powinno stać puste w kącie, bo przecież dziecko musi spać z rodzicami w łóżku, najlepiej z samą mamą. Dla taty pozostaje sofa w salonie.

Podsumowując moje internetowe obserwacje, dobra matka musi:
1. Urodzić dziecko siłami natury
2. Koniecznie karmić piersią
3. Spać z dzieckiem w łóżku

I tu pojawia się mój problem, bo ja nie wpasowuje się w ani jeden punkt.

Wprawdzie zaczęłam rodzić naturalnie, jednak skończyło się cesarką. Zaczęłam maluszka karmić piersią, jednak po walkach i znojach przeszłam na mleko modyfikowane. A spanie oddzielnie z dzieckiem to już był mój wybór. Podjęłam taką decyzję z następujących względów:
1. Łóżeczko jest najbezpieczniejszym miejscem spania dla maluszka. Po pierwsze zamontowałam w nim monitor oddechu, dzieki, któremu wiem, że synek oddycha.
2. Po drugie, wiem, że nie przygniotę/nie uderzę niechcący dziecka podczas snu.
3. Po trzecie, chcę spać z mężem a w trójkę byłoby nam ciężko się pomieścić w jednym łóżku.
4. Co więcej, nie zaprzeczam, że jakoś mojego snu też jest istotna z mojego punktu widzenia. Nie sądzę, że mogłabym spokojnie spać przy dziecku. I nie sądzę, żeby moje dziecko było szczęśliwe z niewyspaną, marudzącą mamą.

Hmm. Czy to świadczy o tym, że jestem złą matką?

Czasami wychodzę do galerii handlowej sama, bez synka. W tym czasie opiekuje się nim tata.
Czasami wychodzę na kawę z koleżankami. Sama, bez synka i męża.
Czasami robię sobie przez trzy godziny paznokcie.
Codziennie czytam książkę.
Piszę bloga.
Czy to świadczy o tym, że jestem złą matką?

Jakie cechy ma zła/dobra matka? Wydaje mi się, że kobiety zamiast pomagać sobie nawzajem troszkę się pogubiły. Pewne kanony zostały wyznaczone i każdy, kto się od nich oddala musi zostać napiętnowany. Nasze babcie mają odwagę napiętnować nas w cztery oczy, natomiast nasze pokolenie robi to przez internet.

Czy krzywdzę swojego synka dbając o siebie, o swoje dobre samopoczucie?

Uważam, że jest wprost przeciwnie. We wszystkim należy zachować balans. Nie wychodzę na zakupy codziennie na osiem godzin, nie robię paznokci co drugi dzień. Po prostu staram się choć przez chwilę myśleć o sobie. Dzięki tym odskoczniom ładuję baterię. Dzięki nim mam siły i chęci poświęcić dla synka swój czas. Dzięki nim każda minuta spędzona z synkiem sprawia mi radość. Dbam o niego jak tylko mogę, z całych swoich sił.

Czy gdybym karmiła piersią, byłabym lepszą matką?

Podziwiam kobiety karmiące piersią. Nawet powiem szczerze, że im zazdroszczę, mimo iż wiem, że wcale nie jest to łatwe. Pytanie tylko brzmi. Czy trzeba za wszelką cenę karmić piersią? Co z kobietami, które wciąż mają problemy z laktacją? Czy lepiej, żeby były zmęczone, niewyspane, złe na siebie, po to, tylko żeby karmić? Czy może lepiej, żeby jednak nakarmiły dziecko mlekiem modyfikowanym i czas, który spędziłyby z laktatorem spędzą z dzieckiem? Tuląc się, bawiąc i śpiewając?

Czy gdybym spała z dzieckiem, byłabym lepszą matką?

To prawda, że dziecko potrzebuje bliskości. Potrzebuje też matki, która jest wyspana, ma siłę i powera, by zacząć z radością nowy dzień. Nie wyobrażam sobie snu przy maleństwie. Wiem, że byłoby to czuwanie, nie sen. Czy lepiej spać z dzieckiem, mieć go blisko siebie ale odsunąc się od męża? Czy lepiej się wyspać, oczywiście z przerwami na karmienie małego, by móc dać maleństwu całą siebie w ciągu dnia?

Czy gdybym siedziała 24 godziny z dzieckiem w domu, byłabym lepszą matką?

Są mamy, które uwielbiają spędzać każdą minutę z dzieckiem. Ale są tez kobiety, które potrzebują od czasu do czasu odetchnąć. Poczytać, realizować swoje hobby, kupić sobie nową kieckę czy spędzić czas z przyjaciółkami. Czy można od czasu do czasu zostawić dziecko z zaufaną osobą i naładować baterie? Czy może lepiej spędzać cały swój czas w domu, narzekając non stop na męża, dziecko i zamknięte cztery ściany?

Zostawiam te pytania otwarte, bo ile mam, tyle podejść do wychowania. Bo co znaczy być złą matką?
Dopóki kochasz swoje dziecko, dopóki chcesz jego szczęścia najbardziej na świecie, dopóki wstajesz do niego w nocy, dopóki opiekujesz się nim, dopóki dbasz o niego, dotąd jesteś najlepszą matką na świecie.


Jeżeli artykuł Ci się podobał zapraszam do przeczytania innych.
Na przykład tego: http://www.emigrantkanazachodzie.pl/2018/01/nigdy-tego-nie-rob-w-restauracji.html

Będę również wdzięczna za wszelkie komentarze.

Nie zapomnij odwiedzić mnie na facebooku :)
https://www.facebook.com/Emigrantka-na-zachodzie-155562471834183/

Komentarze

Popularne posty