Przejdź do głównej zawartości

Polecane

POLAK ZA GRANICĄ - NIE TAKI STRASZNY, JAK GO MALUJĄ. OBALAM MITY DOTYCZĄCE EMIGRANTÓW.

Steotypy istnieją w codziennym życiu od zarania dziejów. Dotykają różnych grup etnicznych, religijnych czy społecznych. Stereotypy nie ominęły również polaków mieszkających za granicą. Czy czuję się z tego powodu źle, że w pewien sposób jestem oceniana przez pryzmat innych polaków? Czy mam jakieś kompleksy? Oczywiście, że NIE! Co nie zmienia faktu, że warto dementować wszelkie nieprawdziwe informacje ;) A oto najczęściej pojawiające się stereotypy dotyczące polaków mieszkających na emigracji.
1. Polak w Anglii najczęściej pracuje na zmywaku.
Jest to chyba najczęściej powtarzany mit. Być może, kilkanaście lat temu, gdy Wielka Brytania dopiero otworzyła swój rynek pracy dla Polaków, taka sytuacja miała miejsce. Nie wiem. Wyjechałam w 2009 roku i już wtedy większość rodaków, których poznałam, pracowało na wyższym stanowisku. Obecnie niemal w każdym banku, w urzędzie publicznym pracują Polacy. W restauracjach, kawiarniach zazwyczaj jedna z osób w Management Team pochodzi z Polski. Nasi rodacy…

NIGDY TEGO NIE RÓB W RESTAURACJI!

Photo by Bimo Luki on Unsplash

Przychodzi wymarzony dzień wolny. Znalazłaś opiekunkę dla swoich pociech. Zakupy zrobione, mieszkanie posprzątane, nowa kiecka wisi w szafie. Trzeba ją w końcu założyć!. Wychodzisz z mężem do restauracji. Z zadowoleniem myślisz o miłym wieczorze przy świecach, smacznych krewetkach na talerzu i kieliszku białego wina. Magia wieczoru zostaje jednak brutalnie zniszczona przez kelnera, który jest opryskliwy, porusza się jak ślimak a na każde pytanie odpowiada prychnięciem. Może trafiłaś na złego kelnera, a może zrobiłaś jedną z zakazanych rzeczy w restauracji?
 
1. Nie zaczekałaś aż Kelner/ Manager/ Door Host znajdzie dla Ciebie stolik.
Umówmy się, w Polsce panuje tendencja, że wchodzisz do Restauracji i zajmujesz stolik, który Ci najbardziej odpowiada. W Anglii jednak panuje troszkę inna zasada. Musisz zaczekać, aż ktoś wskaże Ci stolik, przy którym możesz usiąść. Ale dlaczego? Zapytasz. Przecież to żadna różnica. Może dla Ciebie żadna, lecz dla kelnera jednak różnica jest. Po pierwsze, pary mają tendencje do zajmowania stolików przeznaczonych dla czterech lub więcej osób. A okrągłe sofy robią furorę. Problem jest taki, że jeżeli wszystkie większe stoły zostaną zajęte a nagle pojawia się grupa czteroosobowa nie ma dla nich wolnych stolików. I wtedy kicha. Muszą czekać. Po drugie, każda restauracja w Anglii podzielona jest na niewidzialne dla klientów sekcje i każdy kelner odpowiada za swoją. Najczęściej wszyscy klienci usadowieni są w obszarze jednej sekcji dla ułatwienia pracy kelnerom. Jeżeli wybierzesz sobie stolik oddalony o kilometr od innych nie zdziw się, że nie otrzymasz perfekcyjnego serwisu. Ciężko czasami jest obsłużyć kilka stolików rozrzuconych po całej restauracji, gdyż wymaga to więcej czasu. Po trzecie, istnieje coś takiego jak Rezerwacje. Stolik, który sobie upatrzyłaś, być może był przeznaczony dla kogoś innego.
 

2. Zrobiłaś obrażoną minę, gdy Kelner/Manager/Door Host poinformowali Cię, że nie ma wolnych stolików.
Uwierz mi, to nie jest ich wina, że tych stolików nie ma. Ciesz się!. Trafiłaś do dobrej restauracji. Muszą serwować w niej pyszne jedzenie skoro jest tak mocno oblegana. Po prostu poczekaj. Stolik niedługo się zwolni. Jeżeli widzisz, że jakiś stolik jest wolny, a Ty zostałaś poinformowana, że stolików nie ma, to nie jest to jakaś złośliwość. Prawdopodobnie jest on zarezerwowany.
 

3. Zajmowałaś dużo czasu kelnerowi podczas zamawiania dań. 
Każdy chce być obsłużony z należytą dbałością. Oczywiste jest, że chciałabyś wiedzieć wszystko o menu i zapytać się o wszelkie niuanse swojego dania. Problem jest taki, że prawdopodobnie nie jesteś jedynym klientem w restauracji. A kelner też ma swoje obowiązki. Zanim zaczniesz zadawać tysiąc pytań, przejrzyj dokładnie menu i dopiero wtedy, gdy coś jest niejasne, zapytaj. Nie ma nic bardziej denerwującego niż pytania w stylu "Jakie macie sałatki?" Hmm... a popatrzeć w kartę niełaska?
 

4. Przy zamawianiu zmieniłaś bieg historii. 
Kelnerzy uwielbiają, gdy w pięcioskładnikowym daniu zmieniasz trzy składniki. Szpinak wymieniasz na rukole, kurczaka na krewetki a pomidory na ogórka. Również kucharze wprost kochają takich klientów. Szczególnie gdy restauracja pęka w szwach.
 

5. Pstrykałaś w palce na kelnera. 
Nie ma nic bardziej poniżającego dla kelnera niż pstrykanie na niego palcami. Nigdy, przenigdy tego nie rób!.
 

6. Excuse me!. 
Wierzcie mi lub nie, ale praca kelnera wymaga bardzo dobrej logistyki. Często zdarza się, że kelner ma tysiąc rzeczy do zrobienia w jednej chwili. Jeden stolik poprosił o rachunek, drugi czeka już za długo na desery i kelner musi sprawdzić co się dzieje w kuchni. Trzeci stolik czeka, żeby zamówić dania główne, czwarty siedzi z brudnymi talerzami i trzeba je zabrać. A w piątym Ty, zaczepiasz kelnera, szturchasz go w ramię, bo potrzebujesz więcej serwetek. Spokojnie. Dobrzy kelnerzy zazwyczaj potrafią wyczytać z twoich ruchów i mowy ciała, że potrzebujesz ich uwagi. Nie zawsze Cię olewają. Czasami po prostu są bardzo zajęci. A Twoje szturchanie w ramię im nie pomaga.
 

7. Byłaś niezadowolona ze swojego dania.
Masz do tego prawo. Niestety dbałość o perfekcjonizm nie jest wpisane w naturę wszystkich kucharzy, szczególnie tych pracujących w sieciówkach. Nie musisz się obrażać na cały świat, że dostałaś spalone mięso. Po prostu w kulturalny sposób powiadom o tym swojego kelnera. W 90% dostaniesz nowe danie a czasami może jeszcze darmowy deser lub kawę. Po prostu bądź miła.
 

8. Byłaś niemiła dla kelnera. 
Ja wiem, że każdy powinien wykonywać swoją pracę sumiennie. Czasami jednak każdy popełnia błędy. Kelner to też człowiek. Zdarza mu się pomylić zamówienia, upuścić na podłogę Twoje wymarzone krewetki, zapomnieć o tym, że nie tolerujesz glutenu lub że poprosiłaś o majonez. Powtórzę się, kelner to też człowiek. Zanim zaczniesz robić obrażoną minę przypomnij sobie jak Ty ostatnio w pracy popełniłaś pomyłkę. Każdemu się zdarza. Kelnerowi też.
 

9. Odmówiłaś zapłaty Service Charge lub zapłaciłaś Sevice Charge
Service Charge jest to napiwek wliczony w rachunek. Jest nieobowiązkowy. Sytuacja z Sevice Charge jest troszkę skomplikowana. W niektórych restauracjach Service Charge idzie bezpośrednio do kieszeni kelnera. Dostaje go razem ze swoją godzinową wypłatą. Jednak co ważne, jest on opodatkowany. W innych restauracjach dzielony jest pomiędzy wszystkich pracowników (kelnerów, kucharzy a czasami i managerów). A jeszcze innych idzie do tzw "wspólnej puli", czyli zbierany jest przez okres np. jednego roku i po tym czasie wypłacany jest wszystkim pracownikom (oczywiście w zaskakujący sposób większa jego część znika w otchłani). Najlepszym rozwiązaniem będzie, jeżeli po prostu zapytasz się kelnera czy chce, abyś płaciła Service Charge i co jest dla niego najkorzystniejsze. Będzie Ci bardzo za to wdzięczny.
 

10. Zostawiłaś groszowy napiwek. 
Nie każdy zostawia napiwek i nie ma w tym nic złego. Jednych stać na niego, innych nie. Nie zaprzeczę, że ratuje on niejednego kelnera. Zazwyczaj pracują oni na najniższej krajowej i są w stanie zapłacić rachunki w domu tylko i wyłącznie dzięki napiwkom. Jednak Ty też te rachunki płacisz i nic się nie stanie, jeżeli napiwku nie zostawisz. Nie ma nic jednak gorszego niż napiwek w kwocie 10 lub 20 centów. Sytuacja podobna jak pstrykanie palcami na kelnera. Tego się nie robi. Nigdy. Po prostu.

A na koniec dodam, że w każdej życiowej sytuacji sprawdza się przysłowie "Nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe". Czasami warto uśmiechnąć się do kelnera i ulżyć mu w ciężkiej pracy. Praca z klientami bowiem nie należy do najłatwiejszych. Jest to również wbrew pozorom praca fizyczna. Zazwyczaj w ruchliwe dni kelnerzy pracują po 10, 12 godzin. Nie zawsze mają czas na przerwę. Fajnie jest, gdy klient zapyta się kelnera jak mu mija dzień i traktuje go jak człowieka ;). Miłe słowo i uśmiech czynią cuda :). A i na koniec jeszcze jedna rada: artykuł ten potraktuj z przymrużeniem oka ;)

Komentarze

Popularne posty