Przejdź do głównej zawartości

Polecane

POLAK ZA GRANICĄ - NIE TAKI STRASZNY, JAK GO MALUJĄ. OBALAM MITY DOTYCZĄCE EMIGRANTÓW.

Steotypy istnieją w codziennym życiu od zarania dziejów. Dotykają różnych grup etnicznych, religijnych czy społecznych. Stereotypy nie ominęły również polaków mieszkających za granicą. Czy czuję się z tego powodu źle, że w pewien sposób jestem oceniana przez pryzmat innych polaków? Czy mam jakieś kompleksy? Oczywiście, że NIE! Co nie zmienia faktu, że warto dementować wszelkie nieprawdziwe informacje ;) A oto najczęściej pojawiające się stereotypy dotyczące polaków mieszkających na emigracji.
1. Polak w Anglii najczęściej pracuje na zmywaku.
Jest to chyba najczęściej powtarzany mit. Być może, kilkanaście lat temu, gdy Wielka Brytania dopiero otworzyła swój rynek pracy dla Polaków, taka sytuacja miała miejsce. Nie wiem. Wyjechałam w 2009 roku i już wtedy większość rodaków, których poznałam, pracowało na wyższym stanowisku. Obecnie niemal w każdym banku, w urzędzie publicznym pracują Polacy. W restauracjach, kawiarniach zazwyczaj jedna z osób w Management Team pochodzi z Polski. Nasi rodacy…

PRZEMILCZANY TEMAT - POŁÓG


Połóg według definicji encyklopedycznej to "okres po ciąży i porodzie, w którym anatomiczne, morfologiczne i czynnościowe zmiany ciążowe stopniowo ustępują, a ustrój wraca do stanu sprzed ciąży. Z reguły trwający sześć tygodni" (źródło Wikipedia).
Moje definicja połogu brzmi następująco: sześć tygodni emocjonalnego i fizycznego wyczerpania lub, jak kto woli, całkowitego wyprucia. 

Nie bójmy się mówić o tym głośno. Połóg nie jest najszczęśliwszym okresem w życiu kobiet, przynajmniej nie wszystkich. Wiem, że być tak nie powinno. Powinnyśmy skakać do góry z radości, że w końcu trzymamy w ramionach nasz wszechświat, naszą miłość, nasze wszystko. Problem tylko polega na tym, że trudno nam podnieść się z łóżka, nie wspominając o skakaniu. Ja po cesarce czułam się, jakby ktoś wydarł z mojego ciało wszystko, co się wcześniej w nim znajdowało. Bolało mnie wszystko a nadmiar obowiązków i emocjonalna huśtawka wspomagały we mnie poczucie, że jestem najgorszą matką na świecie. Szczególnie mocne było uczucie bezradności. Przecież powinnam wyglądać jak przed ciążą, przyjmować gości, czuć się wypoczęta i najszczęśliwsza na świecie. Powinnam tulić maleństwo w ramionach i martwic się jedynie upływającym czasem...
W rzeczywistości czułam się jak kompletny wrak. A to dlatego, że:

1. CIAŁO
 

Nigdy nie widziałam ciała kobiety po porodzie. Wprawdzie nie jestem osobą, która przywiązuje dużo uwagi do swojego wyglądu, a jednak gdy patrzyłam na siebie w lustrze to wpadałam w popłoch. Wiem, wiem, że jesteśmy matkami i dla dziecka wszystko można przetrwać i to ono staje się najważniejsze. Tak to prawda. Ale prawdą jest również to, że nadal jesteśmy kobietami. Najgorsze jest, że to właśnie ja doprowadziłam się do takiego stanu. To ja wcinałam w ciąży tonę słodyczy i to ja nie dbałam o gromadzące się kilogramy. Naiwnie wierzyłam, że po porodzie dodatkowe obciążenie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Myliłam się. Po porodzie nie potrafiłam patrzeć na siebie, byłam jednocześnie zła i zawiedziona. Wypłakałam niejedną łzę nad swoim wyglądem, co mi się nigdy wcześniej w moim życiu nie zdarzyło.
Nie oszukiwałam się jednak. Przestałam wierzyć w magię i samoznikające kilogramy. Dałam sobie 6 tygodni po porodzie na powrót do formy a później zaczęłam etap odchudzania, który jeszcze nie zakończyłam, ale jestem na dobrej drodze ;)

2. BÓL
 

Ból fizyczny jest niezaprzeczalnym etapem powrotu do formy sprzed ciąży. Ja rodziłam przez cesarskie cięcie, co wiązało się z dwutygodniowym cierpieniem. Tyle mniej więcej trwało, zanim byłam w stanie samodzielnie funkcjonować. Przez pierwsze dni po porodzie nie byłam w stanie wstać samodzielnie z łóżka, wejść do wanny, nie mówiąc o pielęgnacji dziecka. Najgorsze w bólu nie jest sam ból. Ból można przetrwać. Jest do wytrzymania. Najgorsze w bólu jest bezradność. Mamy przy sobie maleństwo, które nas potrzebuje, któremu chcemy oddać całą siebie, a nie mamy niestety na to fizycznej siły. Ból jest nie do zniesienia w nocy, kiedy maluszek płacze, chce być na naszych rękach a my nie mamy siły podnieść się z łóżka. U mnie ból fizyczny łączył się z frustracją odnośnie do mojego wyglądu. Nie wiem, jak dałabym rade, gdyby nie mój mąż. Przez pierwsze dwa tygodnie on wstawał do synka w nocy. Pomagał mi, opiekował się nami jak tylko potrafił. Podobno warto poświęcić czas połogu na odpoczynek. To prawda, tylko jak odpoczywać, kiedy maleństwo nas potrzebuje? Kiedy chcemy się nim zająć, bo czekałyśmy na to 9 miesięcy? Wszystko należy robić z umiarem i na swoje możliwości. Polecam również spacery. Mnie właśnie spacery postawiły na nogi. Wprawdzie nie trwały one dłużej niż 10, 15 minut, a jednak dały powera do szybszego powrotu do formy.

3. EMOCJE
 

Po wyglądzie naszego ciała, które nie zawsze nas satysfakcjonuje, po ból fizyczny, emocje grają główną rolę podczas połogu i niestety trudno je uśmierzyć. Po porodzie w naszym ciele dochodzi do głosu cała gama emocji. Po radość, niewyobrażalne szczęście, po złość, frustrację i bezradność. Zacznę od tych końcowych. Skąd się bierze złość, frustracja, bezradność? Myślę, że wynikają z dwóch czynników, które opisałam wyżej. Rozczarowania swoim wyglądem i z bólu fizycznego. Chciałybyśmy być matkami z reklamy, uśmiechniętymi, ze słodko śpiącym dzieckiem na ramieniu, z posprzątanym mieszkaniem, otoczonymi przyjaciółmi i wielbiącym nas mężem. Uśmiech wprawdzie pojawia się na naszej twarzy, ale oprócz uśmiechu pojawiają się łzy, zmęczenie po nieprzespanych nocach, tłuste włosy i brudne dresy. Nie każda matka chodzi w tłustych włosach i brudnych dresach, ale ja osobiście nie dałam rady założyć na siebie nic innego niż dresy, które po godzinie były zawsze białe na ramieniu. Po pierwsze, w nic się nie zmieściłam, po drugie potrzebowałam wygodnych ciuchów, które nadawały się do chodzenia po domu i do spania w ciągu dnia :). Śpiące słodko dziecko na naszym ramieniu? Tak oczywiście, ale po dwóch godzinach bujania, śpiewania i całowania. Posprzątane mieszkanie? Tak oczywiście, w tych miejscach, w których udało mi się posprzątać przed porodem było czysto. Reszta zajął się mój mąż, z różnym rezultatem. Prawda jest taka, że przyjdzie czas na generalne porządki i mycie okien. Nie uważam, żeby czas połogu był na to odpowiednim czasem. Przyjaciele? Tak, ale po pewnym czasie. Nie ma nic bardziej stresującego niż wizyty znajomych w czasie, w którym nie masz siły się uśmiechnąć, noworodek nie ma ochoty na spanie a ostatnią rzeczą, którą pragniesz, jest chęć sprzątania mieszkania i przygotowywania coś do jedzenia dla znajomych. Prawdziwy przyjaciel wpadnie do Ciebie przynosząc ze sobą garnek rosołu i wyjdzie po 5 minutach. Reszcie podziękujmy przez pierwsze dwa, trzy tygodnie.
Połóg oprócz negatywnych emocji obfituje również w te pozytywne, które są tysiąc razy mocniejsze niż dotychczas. Radość z posiadania dziecka jest niewyobrażalna. Miłość matki do dziecka nie ma swoich granic i nie można jej opisać żadnymi słowami. Ona jest, mocna, nie do powstrzymania, niewiarygodnie czytsa i bezinteresowna. Jest tak silna, że same nie potrafimy jej ogarnąć, zrozumieć.
Podczas połogu pozytywne i negatywne emocje towarzysza nam naprzemiennie. Huśtawka nastrojów jest tak intensywna, że czasami wydaje się, że zwariowałyśmy. Na szczęście wszystko mija, huśtawka emocji również. Chociaż do tej pory potrafię uronić łzę szczęścia na widok stópki mojego synka ;)

Photo by jens johnsson on Unsplash

4. ZMIANA TRYBU ŻYCIA.
 

Każda kobieta w ciąży słyszała niejednokrotnie stwierdzenie, że dziecko wywraca nasze życie do góry nogami. I niby przyjmujemy to do wiadomości i niby jesteśmy na to przygotowane, ale rzeczywistość, jak zwykle nas zaskakuje. Jestem osobą bardzo zorganizowaną i punktualną. Pojawienie się małej istotki, która za nic miała mój plan dnia wprawiło mnie w niemałe zaskoczenie. Jak to? To od teraz nie mogę zjeść śniadania, kiedy jestem głodna? Jak to? To od teraz nie mogę wybrać się na zakupy, kiedy jest najmniejszy korek? Jak to, to teraz nie mogę się położyć, spać, kiedy padam z nóg? Jak to? To teraz nie mogę poczytać książki kiedy mam na to ochotę? Ano przez pierwsze tygodnie nie mogę. To maleństwo dyktuje nam rozkład dnia. To maleństwo określa, kiedy jest czas na spanie i czas na kąpiel. I, pomimo że kochałam mojego synka od pierwszej sekundy ponad wszystko, czułam, że moje życie w pewien sposób się rozlatuję. Do tego dochodziło wszystko, co wiązało się z huśtawką emocjonalna, bólem fizycznym itp. Dla takiej osoby jak ja, która wszystko musi mieć poukładane, która jest perfekcjonistką, ciężko było funkcjonować w nowej rzeczywistości, bez planu, bez organizacji. Przełomowym momentem była dla mnie chwila, w której zrozumiałam, że maleństwo nie jest dla mnie, tylko ja jestem, dla niego. Od tego momentu wszystko stało się jakby łatwiejsze. Zaczęłam słuchać mojego dziecka. Próbować zrozumieć jego potrzeby w danej chwili, zamiast skupiać się na swoich. Na szczęście połóg trwa tylko 6 tygodni i maleństwo również wbrew pozorom lubi rutynę :). Teraz jestem szczęśliwa z tego, ze mój świat przewrócił się o 360 stopni i że nie  wszystko w moim życiu jest poukładane. Nawet polubiłam dezorganizacje :)

5. BRAK RODZINY
 

Brak pomocy ze strony rodziny był jedną z moich obaw przedporodowych. Wiedziałam, że przyjazd rodziców nie wchodzi w grę i że tak naprawdę jesteśmy z mężem zdani na siebie samych. Wprawdzie mamy dużo znajomych w UK, jednak każdy posiada swoje obowiązki, pracę, hobby itp. Nie oczekiwaliśmy, aby ktoś porzucił wszystko i przybiegł nam z pomocą. Nie będę kłamać, że pomoc rodziców, siostry czy kogokolwiek innego nie ułatwiłaby nam sprawowania opieki podczas trwania połogu. Jednak daliśmy z mężem radę i jesteśmy z tego teraz bardzo dumni. Mąż bardzo mi pomógł. Opiekował się nie tylko maleństwem, ale również mną. Jestem mu wdzięczna za to. Ten trudny dla nas czas bardzo nas do siebie zbliżył. Dodał nam pewności siebie i oszczędził wiele stresu związanego z niepotrzebnymi radami starszego pokolenia :) Teraz na rady od innych odnoszące się do wychowania naszego synka odpowiadamy z uśmiechem i przymrużeniem oka. Kto w końcu bardziej zna nasze maleństwo niż my sami? Najważniejsze jest wsparcie małżonka, wzajemna troska i wyrozumiałość. Nerwy niejednokrotnie dają o sobie znać, jednak poczucie humoru na szczęście pomaga rozwiązać wszelkie problemy :)

Jak wyglądał drogie mamy wasz czas połogu? Podzielcie się w komentarzach swoimi opowieściami.


Jeżeli artykuł Ci się podobał zapraszam do przeczytania innych.
Na przykład tego: http://www.emigrantkanazachodzie.pl/2018/01/urlop-macierzynski-w-wielkiej-brytanii.html

Nie zapomnij odwiedzić mnie na facebooku :)
https://www.facebook.com/Emigrantka-na-zachodzie-155562471834183/

Komentarze

  1. Ważny temat, dobrze, że jest poruszany

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydatne, zwłaszcza dla młodych matek, które w połogu są po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty